CZTEROLISTNA KONICZYNA

„Przyjaciel to ktoś, kto Cię nie ocenia.
Przyjaciel to ktoś dla ciebie nie bez znaczenia!
Przyjaciel da szczęście i osuszy łzy,
dla niego ważny jesteś także Ty:)”
Majeczka30

Beagle-tricolor – marzenie córki, ur. się 06.06.2001 roku w Osięcinach w hodowli Cztery Klimaty. Otrzymał imię -Remus. Rodzicami jego byli: SKANSEHOJ’S Henry i Flosi z Rydzyńskiego Lasu.
Podróż autem do Warszawy z trzymiesięczną kruszyną nie należała do łatwych. Stres, który dopadł psa, udzielił się i mnie. Na szczęście, domowa atmosfera przepełniona miłością uzdrowiła rozklekotane emocje i dała ciąg dalszy przygodzie, która trwała do połowy kwietnia 2016 roku. Pokochali szczeniaka pozostali członkowie rodziny: dziadkowie, wujkowie, ciocie, siostry, bracia i wnuk E.J.Z. . Nowy lokator był nad wyraz cierpliwy, delikatny i tolerancyjny podczas zabaw z dziećmi, opiekuńczy wobec mniejszych od siebie psów i kotów. A, z kotem Tolkiem byli najlepszymi przyjaciółmi.
Poszukując swoich odbić w lustrach szaf wchodził do ich wnętrza i przesiadywał w nadziei, że rodzeństwo zjawi się i będzie jak dawniej. Spacery i zabawy z innymi psiakami rekompensowały utracone obrazy. Zaś kosz wiklinowy w którym czuł się jak w królewskim łożu, po kilku dniach zaczął omijać sporym łukiem. Pomoc weterynarza okazała się niezbędna w usuwaniu zader z fafli i dziąseł, jak również przy zakupie właściwej poduchy do spania, zwanej odtąd-budą.
Sądziliśmy, że ”nasza piesa”, duża nie będzie. A, on rósł i rósł. Z czasem przyjęło się powiedzenie: „Remus, wilczurem nie chciej być!”
Stanęło na tym, że nasz arystokrata odziedziczył geny po swoim ojcu, wielkim Henrym i był dużym beaglem.
Po którym przodku, lub przodkach przejął spryt cwaniaczka? Z pewnością, przebywając z dziećmi ugruntował tą umiejętność, tak jak liczenie od 1-3 podczas toczących się sporów o hierarchię w „stadzie”. Niebywałe też, jak rozszyfrował czego mu nie wolno chcąc zyskać u dwunożnych ich podziw i uznanie, a zwłaszcza przysmaczki.
Z punktu widzenia Remusa, jego pobyty na działce okazały się dla niego niebem na ziemi. Mając dla siebie trzy kanapy, na dwóch przemiennie spał i drzemał, a z trzeciej przed domkiem obserwował bramę i to, co poza nią, czyli: drogę, łąkę, rzekę Narew i las. Radosne: chał, chał, chał!
U boku Remusa pogoda dla nas zawsze była ok, wystarczyło wskoczyć w odpowiedni strój i zawołać: hej, spacerek! Wypady do lasu i owszem cieszyły, ale prawdziwa radość zarówno dla nas i psa objawiała się w rywalizacji: kto szybciej przekroczy wyznaczoną metę. My na rolkach, on na czterech łapach. Gonitwy podnosiły nam poziom adrenaliny, a śmiech ubogacał w endorfiny. Po takich wyczynach bez wyjątku padaliśmy jak mopsy ze zmęczenia, ale uszczęśliwieni. Tego nie da się zapomnieć. Tak, jak powrót seniora rodu do równowagi po stracie ukochanego psa – Tima, gdzie obecność i bliskość Remusa okazała się zbawienna. Ukoiła ból i pozwoliła na nowo cieszyć się życiem. Co najważniejsze dała im dwóm odwzajemnioną miłość.
Czas spędzany z Remusem uświadomił mi, że spokój, niezakłamana w nim cierpliwość są warte mojej uwagi i sygnałem do wyjścia z szuflady by urzeczywistniać własne marzenia. Ot tak, po prostu – powoli, bez pośpiechu.
Malując portret Remusa w 2007 roku uznałam za stosowne obdarować nim jubilata z okazji 80 urodzin. To był strzał w dziesiątkę. Nie przewidziałam, jak wielu ów gest spodobał się, tak jak i Remus na płótnie.
Już wśród nas Remusa nie ma, ale w naszej pamięci i on zaskarbił sobie miejsce. Fotografie z nim cieszą i przywołują radosne wspomnienia. A, portret do którego Remus – nasza „czterolistna koniczyna” pozował, zyskał wartość sentymentalną. W spadku po „jubilacie” obraz jest własnością jego żony. W następnej kolejności otrzyma go jeden z jego wnuków, potem pierwszy prawnuk – E.J.Z. . Jeszcze później… . A, czy ktoś to wie?

Did you like this? Share it!

0 comments on “CZTEROLISTNA KONICZYNA

Comments are closed.