Blog

NEW YORKERS

New New Yorkers and their Friends

c. d.

25 czerwca, w Galerii Opery Narodowej, przed godz. 17, spragniony artystycznych doznań tłum rozpoczął niezwykłą podróż z foto – kompozycjami Ryszarda Horowitza. Była to podróż przez tworzenie iluzji przestrzeni i przenoszenia widza w głąb nierealnego świata czystej wyobraźni. Jako pionier cyfrowego fotomontażu, artysta tworzy wizerunki, w których przenikają się różne plany, czasy i materie, przypominające oniryczne sceny. Jego prace na stałe weszły do kanonu światowej sztuki. Te z orłem to ikoniczne kompozycje – niezwykle poruszające, często łączące polską symbolikę z surrealistycznym, autorskim stylem.

Nie zaprzeczę, oderwana od ziemskich spraw, pozbawiona grawitacji, przenikałam surrealistyczny świat mistrza fotografii i balansowałam na granicy jawy i snu. To fascynujący stan, w którym logiczny umysł ustępuje miejsca wyobraźni, a zmysły zaczynają rejestrować rzeczywistość na nowo. To chwila zawieszenia, w której zaciera się granica między tym, co realne, a tym co nierealne.

Wychodząc z sali wystawowej, kupiłam okazałych rozmiarów album z nazwiskiem HOROWITZ. Bez pośpiechu, przeglądałam jego zawartość. Postać orła fotografowanego przez R. Horowitza przykuła moją uwagę na dłużej. Orzeł – jako zwierzę mocy, również dla mnie, to potężny symbol wolności, odwagi i duchowej jasności.

Jestem orłem, cel swój znam. Odnalazłam radość dnia w wodospadzie łez, w morzu traw. Sama nie boję się spać. W barwach tęczy widzę świat.

Każdy obraz imię ma. Każde słowo serca rym. Kocham siebie. Kocham żyć.”

Wizerunek orła staje się dla słów mojej osobistej deklaracji idealnym nośnikiem – symbolem dumy, dzięki metaforyce misternego fotomontażu.

Lustrując z zaciekawieniem album, kolejne strony z fotografiami, rysunkami, obrazami i wczytując się w zawarte na nich treści, nie traciłam nadziei na spotkanie ”oko w oko” z człowiekiem, dla którego niezwykle głębokie i trafne spostrzeżenie: „Żeby zapanować nad wolnością i docenić ją trzeba samemu być panem tego co wolno i tego czego nie wolno”, nie oznacza braku zasad, ale umiejętność świadomego wyboru i nakładania sobie odpowiednich granic. Bez wewnętrznej dyscypliny wolność łatwo może przerodzić się w chaos lub zagubienie.

Nie od razu spostrzegłam wzrok mistrza skupionego na mojej osobie. Czekał…, … . Odczytując rychło w czas ”co los mi funduje”, podeszłam do Mistrza prosząc o autograf. Światowej sławy fotografik, Ryszard Horowitz nie zakwestionował wyboru strony ”z orłem” (w albumie), którą wybrałam na autograf od mistrza. Czyżby, docenił moje szczere zainteresowanie swoimi dziełami? Dla artysty, to najwyższa forma uznania dla jego twórczości.

Błędnie wpisaną cyfrę 4 pod dedykacją (określającą miesiąc kwiecień), poprawił z moją aprobatą na cyfrę 6 (właściwą dla czerwca). Cóż to było za inspirujące doświadczenie przekształcania koncepcji i wdrożenia ustalonego projektu. Czego mogłam jeszcze chcieć? Dostałam więcej niż oczekiwałam.

Dziękując za czas wyłącznie zarezerwowany dla mnie, usłyszałam od Ryszarda Horowitza:

JA SIĘ NIE MYLĘ”

Tak jest, Mistrzu – potwierdziłam.

To było absolutnie wyjątkowe i pełne emocji spotkanie. Mając autografowanego orła, którego Mistrz w ten sposób dla mnie wyróżnił, odczuwam ogromną radość. Wspaniały gest – orzeł w jego obiektywie to nie tylko symbol, ale i majstersztyk kompozycji i gry znaczeniami.

Teraz wiem, że autograf Ryszarda Horowitza z dedykacją dla mnie na kartce z orłem to wspaniała pamiątka ze spotkania z Mistrzem i koneserski rarytas.

Did you like this? Share it!

0 comments on “NEW YORKERS

Leave Comment